wtorek, 24 marca 2015

DIY taśma wykańczająca.

Witajcie,
Pora na post techniczny.
Całkiem niedawno kupiłam zestaw czterech(!) foteli.Mebelki wiekowe, choć ktoś już przeprowadzał ich re-design.Niesamowicie spodobały mi się w czarno-białej szacie .Miłość trochę osłabła, gdy przywieziono mi je do domu.Dwa fotele niestety nadawały się już do kolejnej przemiany.Choć czy niestety?...Zdjęcia z operacji dodam w kolejnym poście ;-) bo.,

Miało być o taśmie.
Do zrobienia takiego wynalazku potrzebujemy paski tkaniny , sznur do bielizny (taki z otoczką z plastiku), i maszynę do szycia.A po co taką taśmę robić? Z oszczędności, bo nie ma taśmy gotowej w konkretnym rozmiarze, bądź kolor gotowych taśm nam nie odpowiada( tak było i u mnie).
W zagięcie materiału wkładamy sznur do prania.Do wszycia dobrze jest użyć specjalnej stopki.
...
Drugi brzeg zawijamy już bez sznura.Ze ściegiem jaki nam się podoba.Ja zmieniłam na zygzak.Teraz normalna stopka robi nam za dystans.
I tak jakieś 10 m ;-)
Gotową taśmę mocujemy za pomocą kleju polimerowego (ok.15 zł 0,5 L w markecie budowlanym)
By taśma na czas schnięcia kleju nam się nie przemieszczała, pomagamy sobie szpileczkami.

środa, 25 lutego 2015

''-Ile masz  lat?

-No..ja już śpię w łóżeczku bez szczebelków''


Dość często , właśnie w ten sposób odpowiada mój syn, kiedy pytany jest o wiek.Widocznie bardzo jest z tego dumny, ze już sypia w takim prawie ''dorosłym '' łóżeczku ;-)

Po takim króciutkim wstępie, zabieram Was ze sobą do  pokoju Julka.Póki co, szału nie ma, ale jakoś jego mały właściciel nie ma pretensji ,że ściana nie jest wyklejona tapeta w pędzące samochody.Ale jak będzie trzeba, to przyciągnę ze złomowiska karoserie od starego Fiata i zrobię mu w niej łóżko;-)

Zasłonki, łózko i huśtawka,  to moja sprawka. Choć najbardziej zadowolona jestem z bujawki, bo może sama o takiej marzyłam. A fajnie jest spełniać swoje pragnienia z dzieciństwa, zwłaszcza kiedy można zrobić to z myślą o swoich dzieciach.Nic nie zastąpi tego ''Mamo, łał, no no, ale jestem z ciebie dumny, jesteś taka zdolna!''- Julek jak na trzylatka ma dość rozbudowane słownictwo;-)

Pozdrawiam Was wiosennie, bo coś czuje że wiosna przyjdzie w tym roku bardzo wcześnie.Jutro zabieram się za wysiewanie nasionek do doniczek.Nie ma to jak swoje pomidorki;-)



.....................................


Wiecie , jaką farbą został namalowany obrazek?Ktoś zainteresowany?Bo przecież nie była bym sobą, gdyby to była po prostu farba do tkanin..

Tak tak, wiem, kiedyś dokończę te boki;-)

Może macie jakiś pomysł na tą pustą ścianę ?


wtorek, 10 lutego 2015

Kto poklei?


Się trochę przeciągnęło, ale tak to w życiu bywa.Zrobiłam, obfociłam, a już uklecić posta nie miałam kiedy.Ale pewnie sami już wiecie jak zrobić własnoręcznie takie lustro , a dla tych którzy czekali na instrukcję , bardzo proszę;-)
Potrzebujemy dużo, ok.200 patyczków do szaszłyków.Te akurat maja jakieś 25 cm, ale poluję na takie 40 cm.
Talerzyk do odrysowania koła z tektury, kleju na ciepło z pistoletem, lusterka( ja kupiłam parę sztuk dwustronnych na alledrogo po jakieś 4.20 zł)

Ztektury wycinamy koło, a na nim rozrysowujemy sobie taki torcik.

Pierwszy patyczek naklejam bez odłamywania, następny skracam o jakieś 3 cm, kolejny o 6 cm, 9 cm i ostatni o 12 cm.Wszystko robię na to na co chłop w szpitalu umarł, czyli 'na oko';-)

Trzeba pamiętać , by patyczki na kole przyklejać jak najbliżej poprzedniego.

Ten podział na torcik, to tak tylko orientacyjnie u mnie.Nie przejmujcie się, jak wyjdziecie po za linię.Najważniejsze by zeszło się przy ostatniej piątce patyczków.

Teraz zróbcie sobie przerwę na ...papieroska;-P

I... ta dam!

Teraz usuwamy dzieci z pola rażenia, odstawiamy herbatkę z prądem na bok i UWAGA! -NIE PALIMY. Pryskamy farbą w sprayu na dowolny kolor.Tylko dokładnie;-)

Czekamy az wyschnie, najlepiej do jutra.

I naklejamy co tylko dusza zapragnie.Ja lustro do tektury przyklejam za pomocą kleju do listew podłogowych, ale pewnie jakikolwiek klej da radę.A zapomniałabym , przed przyklejeniem lustra, robimy prowizoryczny zaczep.Dwie dziurki przez które przekładamy drucik, linkę lub coś innego. Końce związujemy ze sobą .

sobota, 7 lutego 2015

Starburst mirror,sunburst mirror, czy jak kto woli ;-)


Nasz nie ukończony kominek, nie ma co się oszukiwać, straszy.Choć z tym strachem już dawno się oswoiłam, męczyła mnie ta pusta ściana nad nim. Początkowo planowałam zakup jakiegoś obrazu. Wycofałam się z całej akcji, bo tak sobie pomyślałam, że piękna rama niestety swoje waży, a przecież zabudowę mamy prowizoryczna.Nie daj boże coś się sypnie...

Odkurzyłam więc  pomysł na własnoręcznie zrobione lustro-słońce.Pomysł dosyć prosty w realizacji i tani, a jednocześnie efektowny.Jeżeli ktoś ma ochotę zrobić sobie takie cudko, to chętnie zamieszczę instrukcje krok po kroku.

Mój mąż po zawieszeniu ozdóbki nad kominkiem miał jedno skojarzenie - monstrancja ;-)











Już niedługo czeka mnie malowanie drzwi x 5.


 

środa, 21 stycznia 2015

Witam Was moi drodzy,
Dziś przedstawiam Wam moją kolejną zdobycz.
Za toaletką do sypialni rozglądałam się już zanim kupiliśmy Nasz dom.Zawsze podobały mi się takie zgrabne, ludwikowskie mebelki.Koniec końców , stwierdziłąm jednak ,że do sypialni wizualnie lepiej pasował by ''cięższy mebel''. Ostatecznie znalazłam taki rupieć, że mój mąż podczas odbioru kazał mi się głęboko zastanowić, czy na pewno dam radę coś z tym zrobić.JA NIE DAM? ;-)
Kiedy przywiózł do domu rzeczony mebel, rozłożony na czynniki pierwsze, z wieloma spękaniami forniru, jego ubytkami  , dziurami po śrubach których już dawno nie było...zaczęłam wątpić w swoje możliwości.Ale na drugi dzień, już wiedziałam jak się zabrać do pracy i jak ostatecznie ma wyglądać.
Szukałam informacji w internecie na temat tego mebla, jego stylu, kiedy mógł zostać zrobiony itp. Nic niestety nie znalazłam, choć jestem przekonana że setka mu już strzeliła.Proszę nie krzyczeć na mnie, że kolejny antyk bezlitośnie potraktowałam białą farbą .Lakieru usunęłam najmniej jak tylko się dało, lekko go matowiąc.Nie chciałam by biała farba ''weszła'' w mebel.Jak ktoś postanowi kiedyś przywrócić ją do pierwotnego stanu, będzie miał łatwe zadanie;-)

Na spodzie bocznych szafek odnalazłam napisy TUALETA wraz z cyframi, prawdopodobnie oznaczenia części drewnianych.Lustro jest w kiepskim stanie, choć nie ma uszczerbień w tafli kryształowej, ma wiele rys.Oczywiście trzeba je podlać srebrem na nowo, lecz to na dzień dzisiejszy jak dla mnie za duża inwestycja. Mąż chciałby bym zamówiła u szklarza nową taflę, lecz ja nie mogę się na to zgodzić. Jak można pozbyć się tak cudownego zwierciadła, które przez wiele lat oglądało masę  twarzy?Jestem zbyt sentymentalna, wiec póki nie uzbieram paru złociszy, lustro pozostanie w bliznach.



Tu zaczęłam szpachlować szpachlą do drewna.Ale ostatecznie zaszpachlowałam tylko te wielkie pęknięcia i ubytki forniru.Bo pomyslałam, że lepiej będzie jak efekt upływu czasu jednak będzie widoczny.


Tu widać jak uwydatniły się spękania po położeniu podkładu,Praktycznie wszystkie mniejsze spękania pokryła farba.Malowałam trzy razy.

Piękne nóżki, prawda?
Zwykle nie maluję w domu, ale dzieciaki jak zwykle chore, wiec musiałam je mieć na oku;-)

















Zostawiam dla Was szablon.Może i Wam się przyda. Ja powiększyłam go w paincie, wycięłam ...no i wiadomo co dalej;-) 
Przepraszam Was, że jak zwykle porobiłam mało fotek w trakcie pracy.Niestety moje dzieci nie są tak wyrozumiałe jak bym tego chciała, i zwykle jest tak, że przy mebelkach dłubię z doskoku. A jak tak skacze, to raczej zapominam o aparacie:-( Ale obiecuję że się poprawię.