czwartek, 18 grudnia 2014

Foteliszcze.

Miało być o sofie, a jednak będzie o fotelu;-)
Parkę mebelków wypoczynkowych ( choć wcale nie od pary) zobaczyłam przy cowieczornym przeglądzie portalu z ogłoszeniami.Wchodzę tam i często bez celu, może i bardziej z przyzwyczajenia wypatruję pięknych, choć w kiepskim stanie mebli.Dla jednych to zwyczajne rupiecie, a dla mnie droga ku nowej przygodzie.Gdyby nie te niechciane i zwykle dawno nieużytkowane meble, pewnie już dopadłaby  mnie jakaś choroba psychiczna.Nic tak nie zabija, jak codzienna rutyna.
Wracam do sprawy wypoczynku. Więc wertuje te ogłoszenia, aż tu nagle ...BAM! Zakochałam się!Patrze i uwierzyć nie mogę.Na zdjęciu widzę okropnie zakurzone, poobdzierane coś.Ale zamykam oczy i widzę też siebie, jak wypatraszam te cuda , a następnie z zapałem pikuję już nową, zrobioną przezemnie tapicerkę.
Pokazałam mężowi co znalazłam, choć wiedziałam, że nigdy się nie zgodzi aby przytaszczyć to coś do domu  i znów popatrzy na mnie jak na niespełna rozumu szaleńca.I co?Tak po prostu powiedział TAK.Szczęka która znalazła się u moich stóp, prawie zrobiła mi dziurę w podłodze;-) Ach, ten mój kochany mężuś...chyba już nie ma sił ze mną walczyć..
Nie była bym sobą, gdybym się jeszcze nie potargowała.Więc starocie kupiłam w naprawdę okazyjnej cenie.A do tego poznałam fantastycznego Pana Wojtka, który z pasja zajmował się renowacją drewnianych mebli, choć teraz poszedł w stal.Stąd ta wyprzedaż magazynu.Odbyłam z nim bardzo ciekawą, uzupełniającą moja wiedzę na temat mebli pogawędkę.Oj ,mało już na tym świecie ludzi pokroju tego Pana.

Renowacja mebelków rozciągnęła się w czasie.Chorubsko nas dopadło, a najgorsze że nie oszczędziło nawet najmniejszego członka rodziny.Dwa tygodnie męczarni, walki o przywrócenie do zdrowia mojego maleńswa , dało mi nieźle w kość. A jak mnie nosiło!

Okazało się, że warstwy lakieru nie dam rady usunąć za pomocą papieru ściernego.Pierwszy raz zastosowałam SCANSOL.Bałam się jak diabli, że albo się poparzę, zatruje, albo co najgorsze , znajdą mnie rano w garażu zabitą na śmierć;-)
Nic takiego się nie stało.Po nałożeniu grubej warstwy tej galarety, przykryłam mebel sciśle folią. Odczekałam dzień.Przyszła pora na mozolne , mechaniczne usuwanie starych powłok.Scansol pomógł, choć wszystkiego nie zlikwidował.
Efekt końcowy
przed operacją
Rozbieranie do gołego, zaczynamy od pozbycia się starych gwoździ, następnie zszywek, tapicerki i wszystkiego co dodał tapicer jako wypełniacz.Ja znalazłam m.innymi starą bułkę;-)))Gwożdzie najlepiej usuwać łomem,a zszywki podważamy śrubokrętem płaskim i wyciągamy obcęgami.
Ładny kawałek tkaniny, co?
Tu zapomniałam o fotelu i zabrałam się za sofę.Zapomniałam zrobić fotki przy nakładaniu scansolu:-(
Tu widać drewno po użyciu scansolu (po lewej) i po szlifowaniu papierem ściernym
Oj ile ja zszywek połamałam na tych meblach...Muszę zainwestować w lepszy sprzęt.
Guziki najlepiej wiązać na ścinki skór lub kawałki gąbki.
Jak?Wbijamy  igłę tapicerską od strony tkaniny.Przez oczko igły przekładamy dwie nitki szpagatu.I ciągniemy za igłę z drugiej strony. Mocno zawiązujemy na kawałku skrawka skóry j.w
Poduchy na sofie musiałam uszyć od podstaw.Choć wiem, że maszyna do szycia nie gryzie, zawsze mnie to przeraża.Dzieci nie dają popracować w spokoju i mąż ciągle jęczy.A praca pod presją i w pośpiechu nie jest już tak fascynująca.

Jak Wam się podoba efekt końcowy?Po więcej zdjęć zapraszam na deccorię.Szukajcie  mnie pod nickiem michalinaw2000.

Pozdrawiam i dziękuję za pierwsze komentarze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz